Tłumienie złości – siedem grzechów głównych Kobiet

W przedmiotowej serii wpisów, chciałabym Wam przedstawić najważniejsze w moim odczuciu postawy Kobiet, które uniemożliwiają lub utrudniają nam bycie szczęśliwymi i spełnionymi.

Szóstym grzechem głównym, do którego dziś wojowniczo się odnoszę jest gniew. Gniew i już samo odczucie złości jest od dziecięcych lat, w nas Kobietach, tępione. Od maleńkości słyszymy, że nie wypada się złościć bo to niegrzeczne i źle o nas świadczy oraz, że złość jest zła. Całkowicie pomija się zaś zachowanie osoby, która to odczucie w nas wygenerowała. To my szybciutko may pokornie przestać się złościć, żeby „znowu było miło” i wszyscy dookoła czuli się komfortowo. Wszyscy, z wyjątkiem nas samych.

„ZŁość piękności szkodzi” – początek ugrzecznienia I tłumienia złości

W naszym społeczeństwie pokutuje bardzo szkodliwe powiedzenie, że: „złość piękności szkodzi”. Jaki to szantaż dla nas! Każda mała dziewczynka chce być śliczna, chce czuć się jak księżniczka, być po prostu wyjątkowa, jedyna. Tym powiedzeniem zaś na starcie straszy się nas, że stracimy urodę, oszpecimy się jeśli pozwolimy się sobie zezłościć. Zauważcie zaś, jak bardzo społeczeństwo wywiera ogromną presję na Kobietach pod kątem naszej urody. Jakie są trendy, ile  jest wytycznych, jak powinnyśmy wyglądać, co powinnyśmy nosić, czy społecznie akceptowalne jest chodzenie do miejsca pracy bez makijażu. Zestawiając to, pod jak ogromną presją jesteśmy pod kątem wyglądu z tym, że złość rzekomo powoduje stratę tej urody jest to naprawdę „świetny” mechanizm manipulacyjny aby wymuszać od nas zachowanie, którego inni od nas oczekują. A którym najczęściej jest to abyśmy „były cicho” i nie za dużo nie domagały się od innych.   

To powiedzenie jest w mojej ocenie jest naprawdę bardzo toksyczne i „poniżej pasa”. Zamiast podjąć dyskusję, wysłuchać naszych racji słysząc takie słowa doświadczamy zlekceważenia dla wszystkich naszych sensownych argumentów i dodatkowo pozostajemy z takim poczuciem ośmieszenia, że jeszcze same szkodzimy w ten sposób swojej urodzie. To naprawde jest jak podwójne, często nokautujące uderzenie w nas. 

Ogromnym krokiem aby zacząć pracować nad stłumionym gniewem, jest zauważanie, że przywykłyście do tłumienia złości. Najczęściej była to bowiem nasza reakcja obronna w dzieciństwie, pozwalająca przetrwać trudne sytuacje, którą często jednak później odtwarzamy na automacie w naszym dorosłym życiu.

W dzisiejszym wpisie chciałabym zachęcić Was do tego abyście przypomniały sobie, czy słyszałyście przytoczone  porzekadło kierowane do Was, od kogo. I co najważniejsze, jak się wtedy faktycznie czułyście? Czy trzymałyście się dalej tego co chciałyście przykładowo zrobić, swoich argumentów czy właśnie wybrałyście stłumienie siebie i odpuściłyście (siebie) dla kogoś?

Tłumienie złości – katastrofalne skutki dla nas i naszych relacji

Pamiętam, jak na mojej własnej psychoterapii usłyszałam, że jeśli chodzi o emocje to są dwie drogi co do zasady:  „albo jest ekspresja, albo depresja”. Tłumienie złości więc zawsze uderzy w nas.

Wszystkie nieprzeżyte i stłumione emocje w praktyce nie ulatują w eter. Tłumienie złości i gniewu prowadzi do chorób. Wszystkie nieprzeżyte i stłumione emocje, zostają bowiem w naszym ciele i objawiają się w psychosomatyce, nerwicach, wzmożonym lęku, czy również stanach depresyjnych. W książce dr medycyny Christiane Northrup „Ciało Kobiety mądrość Kobiety” przytoczone są badania, z których wynika, że pacjentki z rakiem piersi angażowały się w utrzymywanie zewnętrznego wizerunku miłej i dobrej i tłumiły latami swoje emocje i uczucia, szczególnie uczucie złości. Udowodniono naukowo, że wieloletnie tłumienie złości dramatycznie wpływa na niekorzyść układu immunologicznego.

Tłumienie złości najczęściej kończy się dla nas w trojaki złowrogi sposób: 

  1. Nie znamy swojego „nie”. I regularnie pozwalamy innym ludziom wtrącać się w nasze życie, dawać nam „dobre rady”, godzimy się na coś na co nie mamy ochoty. To zaczyna się od małych rzeczy jak np. konieczności wycałowania wszystkich wujków, cioć, dziadków i babć na co jako dzieci – często wcale nie mamy ochoty, ale dostajemy takie polecenie od rodziców, a kończy się niekiedy naprawdę poważnymi, dramatycznymi historiami Kobiet. Kobiety, które nie znają swojego „nie” są bardziej narażone na manipulację innych ludzi, na wykorzystanie i uleganie innym z pokrzywdzeniem samej siebie; 
  2. Odkłada się w nas „żółć”. Niby się nie złościmy, ale później tą żółć wrzucamy same na siebie w przeróżnych nienawistnych komunikatach rzucanych w naszym dialogu wewnętrznym, albo na innych, bliskich w tzw. „żartach”- w istocie pełnych jadu. Zobaczcie jak tego jest dużo dookoła nas. W związkach, jakie nas otaczają. Jakie są scenki rodzajowe z gagów i wszelkich kabaretów, jak często pary dogryzają sobie – niby zabawiając całą grupę dookoła tym. Ktoś kiedyś powiedział, że w każdym takim „żarcie” jest prawda. Że przyjmujemy ton niby żartu, ale w istocie mówimy coś przykrego, co naprawdę myślimy o drugiej osobie aby trochę jej dowalić. 
  3. Wymagającą dodatkowego omówienia jest niebezpieczna eksplozja naszej tłumionej złości. Jeśli przez wiele lat, tłumimy nasz gniew, nasz sprzeciw na określone sytuacje, sposób w jaki ktoś nas traktuje może dojść do dnia, kiedy szala goryczy się przeleje. Wówczas wybuch gniewu jest bardzo niebezpieczny dla innych i nas samych. Może przejawiać się w tym, że reagujemy furią, napadem wściekłości na sytuację, która nie jest adekwatna.

Schemat ten wygląda w sposób następujący:

Odczuwamy złość -> czujemy poczucie winy z tego tytułu, bo jesteśmy nauczone, że złość jest zła -> tłumiona złość jeszcze bardziej -> w pełnym momencie nie wytrzymujemy i mamy eksplozję gniewu -> po niej czujemy, że to było nieadekwatne, ponownie zaczynamy upewniać się w tym, że złość jest zła. Dodatkowo odczuwamy ogromne poczucie winy -> zamykamy się w tej spirali i regularnie kręcimy się w tej pętli powielając opisany scenariusz.

Tłumienie złości – dość!

Chciałabym tutaj w tej przestrzeni, w dzisiejszym wpisie chcę Was zainspirować do nowatorskiego podejścia do tematu. Chcę podzielić się własnym doświadczeniem i tym, że emocja złości jest naszym ogromnym sprzymierzeńcem. Odczucie złości niesie dla nas informację, że coś nam zagraża, jest normalną reakcja na własną lub cudzą krzywdę. Bo kiedy się pojawia najczęściej oznacza to, że ktoś narusza nasze granice (fizyczne, emocjonalne, psychiczne). Posiadanie swoich granic jest zaś niezbędne do swojej własnej podmiotowości, jest kluczowe do bycia szczęśliwą i zdrową Kobietą, a tak naprawdę bo bycia sobą, bycia autentyczną. Jeśli znamy swoje granice, zaczynamy czuć się bezpiecznie same ze sobą, z naszymi decyzjami, z naszym ciałem. Wiemy kiedy powiedzieć „nie”. 

Złość więc nas ostrzega. Zachęcam Was do spojrzenia na emocję złości jako przejawu naszego zdrowego instynktu samozachowawczego. Ona naprawdę nas chroni i bardzo wiele mówi nam o tym co przeżywamy i kiedy powinnyśmy powiedzieć: stop, tu jest moja granica. Poza tym świadomość swojej złości i nauczenie się jej komunikowania niesamowicie pomaga nam tworzyć piękne,  szczęśliwe i AUTENTYCZNE relacje. Kiedy umiemy wprost powiedzieć np. naszemu partnerowi, że „myślę inaczej”, „jestem na ciebie zła” jest szansa szczerej komunikacji, rozwiązania trudności i wyzwań w związku. Jeśli zaś wybierzemy drogę tłumienia złości, a później na imprezie przy wszystkich mówimy „no tak, bo Ty to zawsze…” to takie zachowanie każdorazowo będzie raniące, niekonstruktywne i niewspierające dla związku. Będzie też formą biernej agresji, która jest niczym innym jak celowym, zamaskowanym wyrażaniem złości, która wcześniej była stłumiona.

Choć bardzo byśmy czasami chciały, nie jesteśmy anielskimi istotami, które zawsze żyją w pokoju, harmonii i zen.  Im szybciej uwierzymy, że jesteśmy „zdolne” do gniewu, przestaniemy tłumić złość i będziemy traktować ją jako coś normalnego i „dobrego dla nas” (a nie coś za co powinnyśmy mieć poczucie winy) tym szybciej będziemy ją rozumieć i nasza komunikacja z ludźmi i naszymi najbliższymi będzie po prostu szczera i transparentna. Nie zaś zakamuflowana i oparta na „fochach” i karaniu.

No powiedzcie, czy nie brzmi to bardziej dojrzale i dorośle?

Tłumienie złości, a bezpiecznie jej rozładowywanie

Na koniec przygotowałam dla Was kilka pomysłów, jak radzić sobie w bezpieczny sposób ze złością. Oto kilka tipów, które sama stosuje w swoim życiu:

1. Krzyczę i drę się w samochodzie!

2. Kiedy czuję złość  zapisuje w notesie swoje uczucia. Nie cenzuruję ich, nie ugrzeczniam,  nie edytuję  pisanego tekstu, bo wówczas byłaby to znowu jakaś forma uniku, tłumienia złości. Wyładowanie na papierze pozwala mi potem przyjrzeć się swoim uczuciom z innej perspektywy i odczytać, z czym się nie zgadzam i gdzie przykładowo muszę postawić granicę w jakiejś relacji.

3. Wyładowuję złość w poduszkę lub przy użyciu ręcznika (np. uderzając z zamachu nim o podłogę). Alternatywną może być też np. worek treningowy i profesjonalne rękawice bokserskie 🙂

Kasia Kulig - krąg kobiet, rozwój osobisty i warszaty dla kobiet

Subskrybuj

Tropem Kobiety

Kasia Kulig

tropemkobiety@gmail.com